Kiedy agencja zatrudnienia (agencja pracy) jest dobra, a kiedy nie?

KIEDY AGENCJA ZATRUDNIENIA (AGENCJA PRACY) JEST DOBRA, A KIEDY NIE?

Odpowiedź może bardzo zaskoczyć. Dziś pomożemy obalić pewien mit. Dzięki temu artykułowi zrozumiesz, że nie każdy ‘pośrednik’ na rynku pracy taki straszny. Dowiesz się także, że nie każda agencja zatrudnienia (agencja pracy, agencja rekrutacyjna) działa w jednakowy sposób. Postaramy się to wyjaśnić najprościej, jak to możliwe. Dla ułatwienia, wniosek wyciągniemy od razu, a dopiero później go uzasadnimy. Wniosek jest taki: z niektórymi typami agencji warto współpracować coraz częściej, a z innymi coraz rzadziej. Więc kto jest kim?

biuro pośrednictwa pracy

Jeżeli chcesz pominąć kontekst (który jednak warto uchwycić) to możesz od razu przejść do odpowiedzi, do podtytułu Odkrywamy karty.

Kilka słów wprowadzenia

PRZYKŁAD – JESTEŚ PRACOWNIKEM. Przypuśćmy, że poszukujesz pracy. Trafiasz na portal z ogłoszeniami, googlujesz i w wynikach masz prawie wszystko. Od ofert pracy poważnych i niepoważnych koncernów, firm, przedsiębiorców, po tak zwanych ‘pośredników’. Kim właściwie są ci pośrednicy? „Nie potrzebuję tego wiedzieć, nie obchodzi mnie to.” Czyżby?

W pewnym dużym serwisie z ofertami pracy w Polsce, w wyszukiwarce, oprócz różnych kryteriów wyszukiwania (region, poziom stanowiska, branża i tak dalej) widnieje suwak (filtr) oznaczony jako ’agencje pracy’. Zaznaczysz go? Jeśli, tak to znikną wszystkie oferty ‘pośredników’. Ktoś powie, że to dobrze, bo ja nie chcę przez pośrednika być zatrudniony, tylko bezpośrednio przez firmę. Świetnie, ale w ten sposób nie ułatwiasz sobie życia. Zaraz zrozumiesz dlaczego.

PRZYKŁAD – JESTEŚ PRACODAWCĄ. Czyli jesteś z tej drugiej strony rynku. Chcesz skorzystać z zewnętrznej firmy znajdującej pracownika, prosisz o polecenie albo googlujesz i trafiasz na hasła: agencja pracy, agencja zatrudnienia, agencja rekrutacyjna, firma headhuntingowa (headhunterska?), biuro pośrednictwa pracy, doradztwo personalne itp. Ile jeszcze nazw można włożyć do tej wyliczanki? Okazuje się, że wiele. Dochodzą terminy: agencja pracy tymczasowej, biuro pracy, agencja pośrednictwa pracy – nieskończoność. Kim oni są? Z którymi warto współpracować? Czy to jest wszystko to samo?

Jakiś czas temu zwróciła się do nas duża spółka z zapytaniem ofertowym. Potrzebują kilkudziesięciu ludzi do pracy (stanowiska techniczne). Pytają, czy robimy leasing pracowniczy, czy wynajmujemy pracowników, jak to z nami jest współpracować itp. Dużo nietypowych pytań. A pytają, bo właściwie nie wiedzą, jak nazwać rozwiązanie, którego poszukują. A fakt okazał się taki, że oni nie chcą przez agencję ‘wynająć’ ludzi. Nie chcą, żeby pracownik był gdzieś tam zatrudniony przez jakiegoś ‘pośrednika’ i tylko przychodził pracować u nich. Chcą zatrudnić ludzi bezpośrednio u siebie. A agencję, czyli ‘pośrednika’ potrzebują tylko po to, żeby tych ludzi znaleźć na rynku. Czyli chcą ‘pośrednika’ i nie chcą ‘pośrednika’. To jaką firmę wybrać?

Pomijamy kwestię ustawy, która pięknie i niepraktycznie podzieliła agencje zatrudnienia (bo taka jest szeroka, fachowa nazwa ‘pośrednika’) na 5 głównych podgrup: pośrednictwo pracy, pośrednictwo pracy zagranicą, poradnictwo zawodowe, doradztwo personalne, praca tymczasowa. Można o tym przeczytać w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, która reguluje zakres działania takich firm. Ale nie warto. Dlaczego? Ustawa nas nie interesuje i ją teraz pominiemy, bo w praktyce wcale tak to nie działa. W praktyce poszczególne elementy w tych podgrupach się mieszają i ostatecznie, nie wchodząc w zbędne szczegóły (tzn. zrobimy celowe uproszczenie) w praktyce w Polsce jest inaczej. Jak?

Z punktu widzenia pracownika podział jest taki: ‘zły pośrednik’ i ‘dobry pośrednik’, albo nieco łagodniejszym tonem ‘agencja, z którą nie warto’ i ‘agencja, z którą warto’. Gdy szukasz pracy, lepiej żebyś dobrze wiedział, która jest która (prosimy się nie obrazić na te nazewnictwo, staramy się to wyjaśnić najprościej jak to możliwe). Z punktu widzenia pracodawcy nie jest to już takie ‘czarno-białe’, bo interes pracodawcy jest inny, niż interes pracownika. Więc bliższe prawdy jest napisać, że w tym przypadku podział jest taki ‘agencja, z którą czasami warto’ (‘zły pośrednik) i ‘agencja, z którą prawie zawsze warto’ (‘dobry pośrednik’). Analogicznie, gdy szukasz ludzi, lepiej żebyś dobrze wiedział, z którą z nich kiedy współpracować.

Odkrywamy karty

Upraszczając i pomijając podział ustawowy (oraz dziesiątki prawniczych niuansów) – nie będziemy dzielić pośredników w zakresie pracy na kilka lub kilkanaście typów, ale na dwa. Tylko dwa typy. Koszyk nr 1 i koszyk nr 2.

Agencje z koszyka nr 1 to wszystkie te, gdzie wynagrodzenie pracownika przechodzi przez ręce ‘pośrednika’. Różnie to się nazywa. Najczęściej tak: agencja pracy tymczasowej, biuro pośrednictwa pracy zagranicą, agencja pośrednictwa pracy, agencja zatrudnienia, agencja pracy. Ale jak napisaliśmy wcześniej, nie zawsze po tej nazwie można to jednoznacznie stwierdzić, bo nazwy się samym agencjom mieszają i one stosują je zamiennie.

Dla pracownika (jeżeli wynagrodzenie przechodzi przez trzecie ręce) jest to ‘zły pośrednik’ lub ‘agencja, z którą nie warto’, bo poza nielicznymi wyjątkami: dostaje mniejsze wynagrodzenie, ma mniej przywilejów, łatwiej go zwolnić, trudniej mu w przyszłości ‘wskoczyć bezpośrednio pod firmę’ i tak dalej.

Dla pracodawcy jest to ‘agencja, z którą TYLKO CZASAMI warto’ bo wprawdzie daje dużą elastyczność w zatrudnieniu, łatwiej zwolnić i tak dalej. Jednak czy na dłuższą metę jest taniej i skuteczniej, to już jest sprawą dyskusyjną. Dlaczego? Jest to niewyczerpalny temat. Podamy tylko jeden dobry powód: cierpi na tym znacząco wizerunek pracodawcy (employer branding). W świecie sprzed dekady, gdzie o ludzi było łatwiej, nikogo to aż tak bardzo nie obchodziło. Ale obecnie drugą rzeczą w kolejności, o którą nawet pracownicy produkcyjni zaczynają świadomie pytać (pierwszą, wiadomo „ile na rękę?”)  jest „ile muszę przepracować, żeby przejść bezpośrednio pod firmę”? Oczywiście, że jest załoga zza wschodniej granicy, a nawet z dalekiej Azji, która o to póki co nie zapyta. Ale kierunek warto przemyśleć, bo zasoby się kurczą, a pracownicy coraz częściej czują opór przed ‘złymi pośrednikami’.

Agencje z koszyka nr 2 to wszystkie te, gdzie wynagrodzenie pracownika NIE przechodzi przez ręce ‘pośrednika’. Agencje różnie się tytułują. Na przykład tak: doradztwo personalne, agencja rekrutacyjna, firma headhuntingowa, agencja pracy, agencja zatrudnienia, biuro pośrednictwa pracy. Agencje takie nie zatrudniają pracowników, tylko ich znajdują (jak są sprawne, to robią to skutecznie).

Dla pracownika (jeżeli jego wynagrodzenie nie przechodzi przez trzecie ręce) jest to ‘dobry pośrednik’ lub ‘agencja z którą warto’, bo poza nielicznymi wyjątkami: dostaje większe wynagrodzenie, ma więcej przywilejów, korzysta z większej miary ochrony (Kodeks Pracy to reguluje), ma większą kontrolę na swoją karierą, otrzymuje merytoryczne wsparcie podczas rekrutacji i tak dalej.

Dla pracodawcy jest to ‘agencja, z którą prawie zawsze warto’. Napisaliśmy ‘prawie zawsze’, bo czasem firma nie jest gotowa na aż tak dużą zmianę organizacyjną (czasem tłumaczy się tym, że od zawsze część załogi pracowała przez ‘złego pośrednika’ i wszystko dobrze działało, więc nie brano pod uwagę zmiany tego modelu). ‘Prawie zawsze’, bo czasem rzeczywiście rozsądek biznesowy podpowiada tylko wynajęcie ludzi (np. gdy nie ma pewności, co do jakiejś inwestycji, czy kierunku rozwoju). W większości przypadków jednak, pracodawca powinien rekrutować w następującym modelu i myśleć tak: to co łatwe i średnio trudne zrobimy sami, a to co trudne lub bardzo trudne dajmy agencji (tej z koszyka nr 2), której zadaniem będzie znalezienie odpowiedniego pracownika”. Czyli oni (agencja) zrozumieją, kogo naprawdę potrzebuję, znajdą taką osobę, a ja (pracodawca) zatrudnię już sobie sam. Współpraca w powyższym modelu z taką agencją skutkuje w krótkoterminowym ujęciu: mniejszymi kosztami (wyjaśnimy to wkrótce w odrębnym artykule) i większym zaangażowaniem pracownika. W długoterminowym ujęciu korzyści jest więcej: większa identyfikacja pracowników z firmą, mniejsza rotacja, większe zaangażowanie, naturalna (nie sztuczna) poprawa wizerunku pracodawcy i tak dalej (o tym także wkrótce napiszemy).

doradztwo personalne

Podsumowanie.

Agencja zatrudnienia (agencja pracy, biuro pośrednictwa pracy, doradztwo personalne itp.), to nie zawsze tego samego typu ‘pośrednik’, o jakim myślisz. Jeżeli kwalifikuje się do koszyka nr 1 (wynagrodzenie pracownika przechodzi przez ręce ‘pośrednika’) to będąc pracodawcą przed podjęciem współpracy warto się dwa razy zastanowić (a będąc pracownikiem dziesięć razy i zrezygnować, jeżeli nie jest się ‘pod ścianą’). Jeżeli jest w koszyku nr 2 (wynagrodzenie pracownika NIE przechodzi przez ręce ‘pośrednika’) to coraz częściej warto z takiej firmy korzystać. Obojętnie, czy jako pracownik, czy jako pracodawca szukający ludzi.

A gdy nie wiadomo, kto jest kim? Jak rozpoznać tę lepszą agencję?

BĘDĄC PRACOWNIKIEM – zamiast zgadywać lub rezygnować z przeglądania ciekawych ofert ‘pośredników’ najskuteczniej jest zapytać agencję i rozwiać wszelkie wątpliwości „kto ostatecznie zatrudnia pracownika i wypłaca mu wynagrodzenie?”. Na własnym przykładzie wyraźnie odczuliśmy, że warto wyjść naprzeciw kandydatom i dodać taką adnotację do ofert pracy, które publikujemy. To co oczywiste dla nas, bywa niejasne dla osób, które nie chcą, aby agencja zabrała im część wynagrodzenia.

BĘDĄC PRACODAWCĄ, KTÓRY SAM NIE MOŻE ZNALEŹĆ LUDZI – zamiast wątpić, czy na rynku usług rekrutacyjnych są takie narzędzia, które pomogą nie tylko rozwiązać problem z ludźmi ‘na dziś’, ale także ‘na jutro’ (bo wizerunek pracodawcy to inwestycja) najskuteczniej zwrócić się do agencji z koszyka nr 2 i pozwolić jej na wyłączność poprowadzić jedną lub dwie wymagające rekrutacje. Konkurencja jest spora, toteż życzymy trafnego wyboru. Bo chociaż to już temat na inny artykuł, nawet sięgając we właściwą stronę (czyli do koszyka nr 2) – agencja agencji nierówna.

Zespół Horyzont

Prawda o rekrutacji
Previous reading
Kiedy agencja zatrudnienia (agencja pracy) jest dobra, a kiedy nie?
Next reading
Kiedy agencja zatrudnienia (agencja pracy) jest dobra, a kiedy nie?